Piekne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy... Sru... sru.
Gwoli wyjasnienia, zawiodlam sie na samej sobie - again. I mam wyrzuty sumienia, ze poddalam sie samospelniajacej przepowiedni. Twierdzilam, ze nie moze byc dobrze, na dluzsza mete - no i nie jest.
I w sumie tyle.
Z drugiej strony, moze w koncu blog ozyje - udawalam prawie 4 lata przed swiatem, ze mam zamiar byc szczesliwa i nie smecic, ninjeszym, oglaszam, ze czuje sie kijowo sama ze soba od zawsze i na zawsze i jest mi ciut lepiej, ze powiedzialam to swiatu w twarz. O!
Najprosciej jest uciec.
Podobno.
Probowalam wiele razy i moge z cala pewnoscia stwierdzic, ze ucieczka, ta skuteczna, jest Sztuka i nie przychodzi ona latwo kazdemu.
Arkana tejze Sztuki, zbyt subtelne, zbyt skomplikowane – pojac moze tylko ktos, kto szczerze i swiadomie pragnie zniknac.
‘’Ucieczka’’ w chorobe, depresje, blogi, gry i spolecznosci internetowe – to oszustwo, to zwracanie na siebie uwagi. Nikt normalny nie ucieka przed czyms co nas przeraza upewniajac sie najpierw czy zostawilo sie temu przed czym uciekamy swoj kompletny adres , z punktami odniesienia jak do nas trafic zeby nie zabladzic i kodem dostepu do naszego ‘’schronu’’.
No wiec, o co chodzi?
Ano w moim obecnym zyciu, ponownie stanelam wobec decyzji .. co dalej? Stanelam i stoje. Samo ‘’dalej’’ wydaje sie nie istniec w ogole. Zwolnienia z pracy, ktora przyniosla pare smutkow i tone radosci, oczekiwanie na decyzje potencjalnego pracodawcy, koniecznosc ponownego ‘’sprzedania sie’’. Pierscionek w malym, chromowanym puzderku, puste, przymrozone, przyziemne marzenia.
Decyzje szczerza na mnie zeby lub usmiechaja sie podejzanie krzywo, jakby wiedzac, ze cokolwiek sobie postanowie i tak zrobia wszystko po swojemu i na opak.
Prosze o wsparcie, o ocene, o rade. Jedni mowia, jedno – drudzy mowia drugie. Naprawde nie mam do nikogo pretensji, przeciez tak wlasnie powinno byc.
Postanowilam wiec oszukiwac. Wymusze decyzje, moja lub czyjas. Zeby ‘’dalej’’ mialo szanse zaistniec. Ot co.
Na razie, duzo gadam i jeszcze wiecej mysle. Poduszka wpada w morska wode srednio co drugi wieczor.
skomentuj (6)